Góry Kantabryjskie – Picos de Europa- informacje

2561

Kolejnymi górami, które chcemy Wam przedstawić są Góry Kantabryjskie.

Czy ktoś o nich słyszał? Gdzie się znajdują? Czym się charakteryzują i jak wyglądają…?

 Góry Kantabryjskie (z hiszp. Cordillera Cantabrica) są pasmem górskim znajdującym się w północnej Hiszpanii, leżącym na obszarze następujących regionów: Galicja, Asturia, Kantabria, Kastylia, Leon i Kraj Basków. Ich długość wynosi ok. 480 km. Często do pasma Gór Kantabryjskich włącza się Góry Baskijskie. Wtedy pasmo rozciągaja się zachodniej granicy Pirenejów, równolegle do wybrzeża Zatoki Biskajskiej, aż po Masyw Galicyjski w Galicji. Ich długość wynosi ok. 650 km. Pasmo biegnie równolegle do wybrzeża Zatoki Biskajskiej i w niektórych miejscach oddalone jest od morza zaledwie o 25-40 km. Zbudowane są z głównie ze skał osadowych oraz zmetamorfizowanych skał paleozoicznych tj. wapienie, margle, marmury, łupków ilaste, kwarcyty. Erozja ty skał spowodowała powstawanie przepięknych kanionów, niezwykłych form skalnych oraz jaskiń. W całym paśmie górskim można wyodrębnić wiele masywów. W centralnej jego części leży najbardziej znane masyw górski- Picos de Europa oraz najwyższy szczyt Gór Kantabryjskich Torre de Cerredo (2648 m n.p.m.).

Góry Kantabryjskie, Torre de Cerredo 2648 m n.p.m.

Góry Kantabryjskie, Torre de Cerredo 2648 m n.p.m.

Picos de Europa jest największym w Hiszpanii parkiem narodowym, a zarazem największym masywem skał wapiennych w Europie Zachodniej. Składa się z trzech wyrazistych masywów:

– masyw wschodni- Ándara, charakteryzuje się bogactwem lasów, łąk i jezior.

– masyw centralny, w którym znajdziemy Torre de Cerredo (2648 m n.p.m.) – najwyższy szczyt łańcucha, oraz Naranjo de Cerrado (2519 m n.p.m.) – symbol parku Picos de Europa, najbardziej znany szczyt tych gór i najczęściej odwiedzany przez hiszpańskich wspinaczy, zwany również Urriello.

– masyw zachodni- Cornión, na którym utworzono Park Narodowy Montaňa de Covadonga. Jego największą atrakcją jest kanion rzeki Cares oraz Bazylika de Covadonga, postawiona w miejscu, które uważa się za miejsce narodzin narodu hiszpańskiego.

Góry Kantabryjskie, Naranjo de Cerrado 2519 m n.p.m.

Góry Kantabryjskie, Naranjo de Cerrado 2519 m n.p.m.

Trekking w Norwegii – relacja

Norwegia, Lofoty, trekking w Skandynawii – relacja z wyjazdu

Czytaj dalej »

27 sierpnia Ostatni dzień w górach: „ale mi jest przykro…”.Tym razem będziemy zdobywać kolejny trzytysięcznik w większej grupce. Uczestnicy to: Józefina, Agata oraz ekipa spod Monte Perdido, czyli przewodnik Mariusz jak i Rysiu, Mirek, Marek, Paweł oraz moja skromna ale także krąbrna osoba. Musimy wstać okropnie wcześnie, bo około 4:00, aby zdążyć na pierwszy autobus z Benasque do La Besurta 1 898 m n.p.m. Najbardziej jest mi szkoda pysznego śniadanka, na 4:15 przygotowano nam tylko suchy prowiant w postaci jednej długiej kanapki i jakiegoś soczku. Spodziewałam się czegoś więcej, ale: asta la vista baby…

Czytaj dalej »

26 sierpnia Wejście w stylu alpejskim na Pico de Cerler. Zgodnie z obietnicą, którą dałam Pawłowi wstaję skoro świt czyli około 7:30 J Śniadanie podają od 8:00 więc wcześniejsza pobudka nie miałaby sensu. Schodzę do restauracji. Ha! Nie jestem pierwsza, ale Pawła nie ma. Ruszam na śniadanie w nadziei, że jednak kolega przyjdzie, trudno najwyżej pójdę sama na szlak. Śniadania w Hiszpanii zdecydowanie odbiegają od śniadań francuskich. Jest to szwedzki stół z wypasem na full. Liczba produktów spożywczych jest oszałamiająco wielka i bardzo dobra. Pojawia się Paweł, a już myślałam, że stchórzył. Zjadamy spokojnie śniadanko głośno zastanawiając się co dalej z tak pięknie rozpoczętym dniem. Po tzw. burzy mózgu decydujemy się pójść w kierunku góry, którą widać z mojego okna hotelowego, jeszcze nie wiemy ani jak tam iść, ani jak nazywa się ta górka, ani dokąd dojdziemy. Dzisiejszy dzień śmiało mogę nazwać totalnym żywiołem.

Czytaj dalej »

25 sierpnia Ostatni dzień we Francji, w związku z tym wyruszamy wcześniej, ale czeka nas dzisiaj krótsza trasa, bo musimy jeszcze dojechać do nowego hotelu już po stronie hiszpańskiej. Pod względem widokowym to najpiękniejszy dzień w Pirenejach francuskich. Nieprawdopodobna zmienność form skalnych, bardzo stare, powykrzywiane formy drzew, cudne oczka jeziorne, góry pełne zagadkowych szlaków, małe caban’y – w Polsce można je porównać z bacówkami, w których można się przespać. Zero wygód, jedynie dach nad głową, pełna przygoda z naturą.

Czytaj dalej »

24 sierpnia Kolejny słoneczny dzień z przepięknymi widokami. Przechodzimy dwiema dolinami mijając po drodze niższe i wyższe szczyty oraz mniejsze i większe jeziora. To dzień, w którym podziwiamy potęgę gór oraz spotykamy stado orłów krążące nad naszymi głowami.

Czytaj dalej »

23 sierpnia Kto idzie na trzytysięcznik już wiemy, Ania ustaliła to dzień wcześniej. Najpierw Mariusz przedstawił wszystkim drogę: wyruszamy z 2 200 m n.p.m. Najpierw wchodzimy na Wrota Rolanda 600 metrów w górę, potem schodzimy już po stronie hiszpańskiej te same 600 metrów, aby podejść 1 300 metrów na szczyt. Co dalej… ponieważ nie mamy noclegu w schronisku czeka nas taka sama jazda w drugą stronę: 1 300 metrów w dół, 600 metrów do Wrót Rolanda w górę i na koniec 600 metrów w dół. Szacunkowy czas przejścia 12-14 godzin, wg Kornela 20 godzin. W wyniku takiego przedstawienia trasy wariatów na Monte Perdido jest niewielu, oczywiście ja, poza tym: Rysiu, Mirek, Marek i Paweł (pięciu crazy people) plus przewodnik, czyli Mariusz. Pozostali wejdą z Anią i Zbyszkiem na Wrota Rolanda, a potem będą schodzić do Cirque de Gavarnie. Czytaj dalej »

22 sierpnia Budzę się około 2:00, na dworze szaleje burza. Deszcz leje potężnie i tak już będzie do samego rana. Wstajemy jednak karnie o 6:00, bo dzisiaj mieliśmy iść na Monte Perdido. Ania zmienia jednak plany, decydujemy się na wyjazd do Lourdes, które znajduje się jakieś 40 km od naszej miejscowości, będziemy modlić się o słoneczną pogodę na resztę dni naszego pobytu w Pirenejach.

Czytaj dalej »

21 sierpnia Dzień nieprawdopodobnie słoneczny. Mieliśmy iść wg planu na wrota Rolanda, a potem część grupy na Monte Perdido. Plany uległy jednak zmianie ponieważ organizatorom nie udało się zarezerwować noclegu w schronisku. Tutaj należy dokonywać rezerwacji w schronisku rok wcześniej!!! Ale odlot! Tylko skąd organizatorzy mają wiedzieć ile osób będzie chętnych na ten wyjazd, bez szklanej kuli ani rusz. W związku z tym wyruszamy na spokojny trekking w innym regionie. Organizatorzy nie poddają się, będą ciężko myśleć nad tym w jaki sposób zrealizować program wycieczki i za to jestem im wdzięczna.

Czytaj dalej »

20 sierpnia Pobudka o poranku. Śniadanie ustaliliśmy na godzinę 7:15 i tego będziemy się trzymać przez większość dni. W autokarze jesteśmy już o 7:45. Czeka nas około godziny jazdy po „serpentynkach” także mimo, iż mamy do przejechania po 30-40 kilometrów do punktu wymarszu, trochę trwa pokonywanie górskich dróg. Czytaj dalej »